bla bla bla, czyli .jpg vs .txt
Dawno nie pisałam.
I nie chodzi o częstotliwość pojawiania się postów, tylko ich JAKOŚĆ.
Bo to nie takie wpisy jakie powinny być i do jakich Blog Na Którym Właśnie Siedzicie został stworzony.
Mało, mało, mało.
Od dłuższego czasu porozumiewam się ze światem za pomocą obrazków.
I jeżeli nie jestem starożytną Egipcjanką czy też nie odpowiadam właśnie za rozmieszczanie znaków drogowych, ewentualnie jeżeli akurat nie mam czterech lat to znaczy, że coś jest bardzo nie w porządku.
I wcale nie jest mi z tym dobrze.
PROPORCJE ZOSTAŁY ZACHWIANE!
A czuję (nawet nie tak głęboko i nawet nie tylko w środku!), że wypadałoby przywołać Wenę. Do porządku.
No właśnie. Wena. Najwyraźniej oddałam jej nieświadomie swój urlop, który istnieje przez ostatni rok wyłącznie na (pewnie już pożółkłym, zakurzonym i nadgryzionym przez szczury) papierze w segregatorze kadrowej.
I mam wrażenie, że Szanowna Wena dostaje skurczy na widok mojego zdjęcia w portfelu, bo jakoś nie chce wracać.
Droga WENO! Cóż ja Ci takiego uczyniłam???
Ty Dziwko.
hahaha końcówka bezbłędna
znam to i ja. narzekałam narzekałam a teraz pracuję w domu i mi ludzi brakuje. inaczej się nie da, na coś trzeba narzekać
chociaż wolałabym jednak nie. i wiem nawet kiedy mogłabym nie narzekać: na wakacjach, na jachcie, na słońcu, najedzona i napita – i to wszystko musiałoby wystąpić naraz, w tym samym czasie
Pozdrawia Porcelanowa
http://www.PorcelanowyBlog.blogspot.com
Znam to. Wróóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóóci